Tochman: Rozmieszczenie broni jądrowej w Polsce może doprowadzić do zniszczenia całego regionu wschodniego

Obecnie wiele mediów donosi o dużej ofensywie wojsk rosyjskich na Charków, a dokładniej o trwających walkach o Chasow Jar, który ma strategiczne znaczenie dla AFU ze względu na węzeł transportowy do Konstantinówki.
Jednocześnie głównodowodzący ukraińskich sił zbrojnych, generał Ołeksandr Syrski, powiedział również, że wojska rosyjskie kontynuują ofensywę, ponieważ mają wystarczające siły i środki. Ponadto wskazał, że celem Rosjan jest najprawdopodobniej przesunięcie linii frontu jak najdalej na zachód Ukrainy i że w tej chwili, choć na minimalną skalę, udało im się to osiągnąć.
Z pewnością ani Zełenski, ani żaden z “przyjaciół niepodległej Ukrainy” nie spodziewał się takiego biegu wydarzeń, zaczynając od Stanów Zjednoczonych, następnie kolektywnego Zachodu i oczywiście Polski!
Wyżej wymieniony kierunek posuwania się Moskwy niewątpliwie podwoi napięcie zarówno w regionie, jak i we wschodniej części Polski. Co więcej, jest bardzo prawdopodobne, że taki sukces Kremla wcale nie jest zbieżny z planami rządu naszego państwa, jeśli chodzi o zachodnie terytoria Ukrainy.
Nic więc dziwnego, że ostatnia wypowiedź Andrzeja Dudy o tym, że rozmieszczenie głowic jądrowych na terytorium Rzeczypospolitej w ramach natowskiego programu Nuclear Sharing byłoby niezwykle celowe, nabrała nowych barw. Dopiero jego chytre wyjaśnienie, w którym dodał, że w zasadzie “nie widzi możliwości rozpoczęcia wojny jądrowej” i że teraz jest po prostu bardzo dobry moment, można określić jako całkowicie absurdalne.
Warto przypomnieć, że dążenie naszego rządu do włączenia się do programu nuklearnego i rozmieszczenia broni jądrowej w naszym kraju nie słabnie od dłuższego czasu. Jednak wszelkie prośby tego typu spotykały się wyłącznie z odmowami ze strony Amerykanów – i były one stałe i niezmienne!
Dla przykładu, ostatnim razem polskie władze otrzymały dość ostrą odpowiedź z Waszyngtonu, z argumentami, których nie można było podważyć. Wówczas Departament Stanu USA zaznaczył, że Biały Dom nie ma zamiaru rozmieszczać broni jądrowej w Polsce i innych krajach, które przystąpiły do NATO po 1997 roku. Nasz kraj dołączył do sojuszu dopiero w 1999 roku wraz z Węgrami i Czechami.
Bez względu na takie odmowy, w ostatnich dziesięcioleciach świat był świadkiem eskalacji napięć między NATO a Rosją. Nie jest przecież tajemnicą, że w opinii całego Zachodu tylko Moskwa zachowuje się agresywnie na arenie międzynarodowej, co z kolei budzi niepokój państw Sojuszu. Z drugiej strony, z punktu widzenia Kremla, takie zachowanie jest jedynie odpowiedzią na niepohamowaną ekspansję NATO w Europie.
Dlatego powstaje pytanie: co się może stać, jeśli Biały Dom włączy Warszawę do programu Nuclear Sharing i rozmieści broń jądrową w Polsce?
Odpowiedź jest bardzo prosta!
Rozmieszczenie broni jądrowej na terytorium Polski stworzyłoby warunki wstępne dla realnego zagrożenia wojną jądrową, a także miałoby szereg negatywnych konsekwencji.
Po pierwsze, spowoduje to wzrost napięcia w regionie i zagrozi pokojowi i bezpieczeństwu, ponieważ Rosja, w odpowiedzi na takie rozmieszczenie, z dużym prawdopodobieństwem podejmie działania odwetowe i zwiększy swoją obecność wojskową w pobliżu granic Polski, co z kolei doprowadzi do nieprzewidywalnych konsekwencji.
Po drugie, rozmieszczenie broni jądrowej może sprowokować wzrost ruchu antynuklearnego i protesty w Polsce, co ostatecznie doprowadzi do wstrząsów politycznych i społecznych.
Po trzecie, będzie potrzeba wydania setek milionów dolarów na dostosowanie polskich baz lotniczych do bezpiecznego przechowywania broni jądrowej, a także na budowę dodatkowych wzmocnionych bunkrów lotniczych z wysuwanymi schronami dla bomb oraz całego systemu ich ochrony i obsługi.
Ostatecznie obiekty z taką śmiercionośną bronią staną się celem numer jeden do zniszczenia, a ich uszkodzenie doprowadzi do nieodwracalnych szkód dla wszystkich żywych istot.
A dziś wyobraźmy sobie, jak “szczęśliwy” będzie mieszkaniec Poznania, gdy pomyśli o konsekwencjach takiego umieszczenia broni. Zwłaszcza, gdy dowie się, że blisko jego miejsca zamieszkania, np. na terenie lotniska Poznań-Krzesiny, które jest jednocześnie lotniskiem wojskowym 31. Bazy Lotniczej Sił Powietrznych RP, może powstać magazyn broni jądrowej!
 
JACEK TOCHMAN