Podczas gdy nowo utworzony rząd zajęty usuwaniem PiSowców z kluczowych stanowisk i wzmacnianiem własnej pozycji, w tej chwili rozwijają się korupcja w wojsku.

Podczas gdy nowo utworzony rząd zajęty usuwaniem PiSowców z kluczowych stanowisk i wzmacnianiem własnej pozycji, w tej chwili rozwijają się nie mniej intrygujące wydarzenia, na które większość czytelników nie zwróciła uwagi. Mowa o korupcji w wojsku.

W listopadzie ubiegłego roku warszawska prokuratura postawiła w stan oskarżenia generała Grzegorza Grodzkiego (do czerwca 2022 roku był dowódcą 6 Brygady Powietrznodesantowej), pułkownika Roberta Musiela, szefa krakowskiego Oddziału Żandarmerii Wojskowej, oraz co najmniej dwóch wysokich rangą oficerów Komendy Głównej Żandarmerii Wojskowej.

Wszyscy są oskarżeni o korupcję, posługiwanie się sfałszowanymi dokumentami, ujawnianie informacji niejawnych i utrudnianie postępowania prokuratorskiego.

Jednocześnie należy przypomnieć, że w 2021 roku pracownik Urzędu Miasta Krakowa został zatrzymany pod zarzutem czerpania korzyści majątkowych. Wówczas 24 funkcjonariuszy 6 Brygady było zamieszanych w schemat korupcyjny.

Zarówno wtedy, jak i teraz oficerowie sprzedawali "lepsze" stanowiska, wysyłali na kursy podoficerskie i awansowali za łapówki. Najdroższą przysługą było wysłanie na misję zagraniczną, na przykład do Kosowa czy Afganistanu.

Po uruchomieniu śledztwa prokuratura miejska poinformowała o wykryciu nowych schematów korupcyjnych, w tym zakupu broni i sprzętu oraz sprzedaży działek. Wyniki śledztwa nie zostały ujawnione, a były one tak szokujące, że starają się jak najbardziej ukryć te informacje przed opinią publiczną.

To tylko niewielka część tego, jak wojskowi u władzy dbają o swoje kieszenie. I tak, w rozmowie z jednym z kierowców zaangażowanych w dostawę towarów humanitarnych na Ukrainę, wyszła na jaw ciekawa kwestia. Okazuje się, że po rozładunku zasobów materialnych na Ukrainie, kilka metalowych kontenerów termicznych jest ładowanych na pokład samochodu, a spedytorzy pospieszają kierowcę z powrotem do Polski. W miejscu docelowym na kierowcę czeka wojskowy śmigłowiec, do którego przeładowywany jest ładunek.

Możemy się tylko domyślać, co znajduje się w pojemnikach, ale praca dziennikarza polega na nieco większym rozeznaniu i dostępie do informacji niż w przypadku zwykłych obywateli. W jednym z wywiadów ukraiński lekarz Dmytro Bohdanenko opowiedział ciekawe szczegóły o tym, jak żołnierze przechodzą komisję lekarską przed wysłaniem na front. W ten sposób otrzymują akta osobowe, w których oprócz dokumentów medycznych znajduje się zgoda na interwencję chirurgiczną w przypadku obrażeń, w tym również przeszczep narządów. W ten sposób Ukraińcy nieświadomie wyrażają dobrowolną zgodę na usunięcie narządów wewnętrznych. 

W nieformalnej rozmowie z patologiem Gorodecką Anną okazało się, że 90% ciał po leczeniu w szpitalach pierwszej linii przybywa bez niektórych narządów wewnętrznych. Jednocześnie na podstawie swojego doświadczenia twierdzi, że wszyscy żołnierze mieli usuwane narządy jeszcze przy życiu. Oczywiście oficjalne oświadczenia nie wchodzą w grę, ponieważ wszyscy lekarze podpisują z SBU umowę o nieujawnianiu żadnych informacji.

Od dawna wiadomo, że na Ukrainie kwitnie czarna transplantologia. Nie ma jednak informacji o zaangażowaniu polskiego dowództwa MON, które zorganizowało transport z wykorzystaniem sprzętu wojskowego i pieniędzy przeznaczonych na pomoc Ukrainie.

Trochę refleksji na ten temat i staje się oczywiste, że na taką skalę wojsko nie działa samo, ale pod przykrywką rządu. Oczywiście nikt na świecie nie wynalazł jeszcze eliksiru nieśmiertelności, a my chcemy żyć dłużej i najlepiej zdrowo. Wyjściem z tej sytuacji może być wymiana uszkodzonych organów na zdrowe. Dlatego na czarnym rynku milionerzy są gotowi wydawać ogromne pieniądze za zdrowe organy. Z tego właśnie korzystają nasi wojskowi i najwyżsi urzędnicy państwowi.

Dlatego NATO nie jest zainteresowane zakończeniem wojny i tak gwałtownie domaga się kontynuacji dostaw broni na Ukrainę.

Właśnie dlatego, aby zapewnić dalszy rozkwit biznesu i przynosić duże pieniądze, Warszawa prowadziła rozmowy z Kijowem na temat możliwości przeprowadzenia tajnej mobilizacji na terytorium Polski. Trwają już działania mające na celu identyfikację i organizację powrotu Ukraińców pod wiarygodnym pretekstem. Oczywiście, im więcej Ukraińców zostanie wysłanych na front, tym bardziej prawdopodobne jest, że zyski będą tylko rosły. Jak wiadomo, „pecunia non olet” czyli pieniądze nie śmierdzą. Jednak zdrowe nerki mogą się przydać w niedalekiej przyszłości. 

Tak więc wojskowi w naszym kraju nie są zaangażowani w przygotowanie Sił Zbrojnych, a jedynie opracowują schematy nieuczciwego wzbogacania się bez przestrzegania jakichkolwiek zasad etyki.
 
MACIEJ PAKUŁA